Mokry sen PiS o bilionie dolarów.

Drukuj

Zgodnie z zapowiedzią Jarosława Kaczyńskiego polski rząd przedstawił postulat reparacji wojennych od Niemiec. Minister Błaszczak szacuje ich wartość na kwotę 1 biliona dolarów. Poseł Mularczyk, pilotujący z ramienia PiS sprawę w sejmie, po ogłoszeniu opinii Biura Analiz Sejmowych zgodnej ze swym wnioskiem, natychmiast podbija stawkę pisząc: „Obok sprawy reparacji wojennych należy w rozmowach z Niemcami ustalić zasady zwrotu ponad 516 tys zrabowanych podczas II WŚ dóbr kultury.”

Jaki sens ma podnoszenie dzisiaj, po 70 latach od zakończenia wojny kwestii reparacji i odszkodowań? Kto i jaki może mieć w tej kampanii interes?

Ustalmy fakty. Wbrew opinii BAS kwestia reparacji wojennych jest nie do wygrania. Po pierwsze dlatego, że powinniśmy ich się domagać od Rosji bo to ona w naszym imieniu owe reparacje od Niemiec otrzymała. Otrzymała je w naturze, grabiąc niemieckie zakłady przemysłowe ze swojej strefy okupacyjnej. Zgodnie z porozumieniem w Poczdamie to właśnie Rosja w imieniu Polski miała reparacje ściągać, by następnie odstąpić nam 15% ich wartości. Wszystkie kraje sojusznicze – strony porozumień Poczdamskich ustaliły, iż należne im reparacje będą egzekwowały z zajmowanych przez siebie stref okupacyjnych. Dlatego późniejsze zrzeczenie się roszczeń w wobec Niemiec dotyczy zarazem NRD jak i Niemiec jako całości. Zrzeczenie to potwierdzono w 2004 roku. Powrót do kwestii reparacji to podważenie całego ładu politycznego powojennej Europy. Kwestia granic jest bowiem z reparacjami bardzo mocno związana. To z tego powodu Polska w 1996 roku złożyła deklarację wyłączającą spod jurysdykcji Trybunału w Hadze wszystkie spory dotycząc faktów lub sytuacji wcześniejszych niż 25.09.1990 w obawie przed roszczeniami granicznymi Niemiec. Nie wiadomo zatem na jakiej podstawie mielibyśmy domagać się reparacji, a co ważniejsze gdzie? Przed jakim organem? Kto miałby rozstrzygać spór w tej sprawie? Nie trudno sobie wyobrazić, że kwestia reparacji podnoszona przez Polskę niezależnie od moralnych racji, niezależnie nawet od prawnych argumentów, nie ma praktycznie żadnych szans powodzenia. Po pierwsze dlatego, że nie wiadomo kto miałby spór rozstrzygać. Po drugie dlatego, że nie ma żadnego międzynarodowego poparcia by rozmontować powojenny ład w Europie. Po trzecie dlatego, że rozpoczęcie procesu odzyskania zadośćuczynienia za krzywdy wojenne otwiera puszkę Pandory roszczeń innych państw. Po czwarte dlatego, że Niemcy nigdy się na to nie zgodzą i nie ma żadnej realnej możliwości wyegzekwowania takich roszczeń.

Polska politycznie może tylko na tym sporze stracić. Będzie postrzegana jako nieobliczalny wichrzyciel na scenie polityki europejskiej. Samotny szaleniec bijący się o przegraną sprawę. Polska gospodarczo stracić może jeszcze więcej. Niemcy są naszym głównym partnerem handlowym i odbiorcą ponad połowy całości polskiego eksportu wartości 50 miliardów euro rocznie. Niemcy są także największym inwestorem w Polsce (30 mld euro). To w niemieckich firmach pracuje 300 tys. polskich pracowników. Od relacji gospodarczych z Niemcami zależy nie tylko wzrost PKB, a ich popsucie grozi głęboką recesją.

Skoro prawnie sprawa jest nie do przeprowadzenia, politycznie szkodliwa, gospodarczo grozi katastrofą to o co zamierza się bić rząd Beaty Szydło? Czyje interesy reprezentuje? Dlaczego poseł Mularczyk składa nieodpowiedzialne deklaracje o domaganiu się prywatnych odszkodowań za każdą polską ofiarę II wojny światowej? Fatamorgana miliona dolarów dla prawie każdej polskiej rodziny, wypłaconego przez Niemców w formie prywatnych odszkodowań to nic innego niż sianie nienawiści opartej na wyjątkowo obrzydliwej mieszance chciwości i „moralnej racji”. Komu służy zerwanie z polityką pojednania, rozdrapanie starych ran, kompromitacja międzynarodowa i zdobycie łatki szaleńca? Podważenie obowiązującego ładu w Europie, polsko niemiecki konflikt i kryzys w UE jest w interesie kraju, który powinien być ewentualnym adresatem tych roszczeń – Rosji. Czy Warszawa wywołuje tę wojnę na zlecenie Kremla? Jeśli nie, to po co? Kto inny może na tym zyskać? Jaki jest w tym sens?

Jakub Bierzyński

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>